„z archiwum dzieciństwa wywołany X” Pan Jaś znika w kuchni z rozgadaną babcią. Wypuszcza jeszcze mocny zapach kawy w moją stronę, a z ust Sophie zdąża paść niestłumione domykanymi już drzwiami zdanie, które przenosi mnie w czasie. W przeszłość. – Panie Jasiu- wygłasza na wydechu babcia i zdaje się, że pali papierosa- nawet najpiękniejsza roślina-mówi-...
„p(a/o)mięta bela materiału” Sophie marszczyła czoło tylko z dwóch powodów. Jednym z nich było głębokie zamyślenie, drugim dotkliwy ból fizyczny, którego nie dało się ukryć na zewnątrz.W chwili, w której patrzycie na Sophie wraz ze mną, jest ona daleko w głębi swojej głowy, ale też, gdy chwyta sosnowy stół i targa go kamiennymi schodami- z...
„Za(ch)kary” Sufity szpitalne mówią o nas prawdę. Jest w nas takie miejsce, gdzie utrzymujemy przy życiu nasze nic. Czystą, bladą taflę. Nie ma tam sił, nie ma wiary, nie ma nadziei, nie ma uczuć ani poczucia czasu. Na szczęście nie ma też tego, co przynosi najwięcej frustracji: nie ma pragnień.Potrzebujemy tego miejsca. Potrzebujemy być i...
„Kaczka Schrödingera” – Nie biadol, Noe. I też nie wstydź się, o nędzny losie, dziewczyno! -furczała Sophie, wznosząc zniesmaczone oczy w sufit.– Jeśli znacie się jako kochankowie- pytała, swoim zwyczajem, twierdząco- no i cóż to takiego? Pytam! Przecież nic dziwnego stać się już pod słońcem nie może! Wszystko już było, nie myśl sobie! – milczałam,...
„(piw)nicość” – Gotować muszę, bo i kto nas nakarmi?! Gdybym mogła, zmusiłabym już dawno całą wieś, żeby była mną, to oczywiste! –drwiła – Sąsiedzi mają swoich Bogów, NIE BĘDĘ w nich tłoczyć MOJEGO, jak paszę w gęś! – Sophie zakołysała się nad półmiskiem mieszanej przez siebie soczewicy z oliwą- Powiedz im- warknęła patrząc zza przymrużonych...
„Na ból ci paznokcie” Nikt nie wiedział jak lodowata płynie we mnie krew. Czułam, że pulsuje grudkami zimnych skrzepów i nakłuwa mnie od środka.Dziurawi. Dryluje. Już na zawsze pozostawia znamiona pustki. Koniec września przepalał słońce z lekkim wietrzykiem, kładąc przed nami ciepłe i przyjazne warkocze dni. A ja stałam jak lodowy pomnik nad zarzuconym kamieniami...
„Rozdarte szaty” Minęło już to coś w powietrzu, co nazywaliśmy rozdzieraniem szat przez lato. Tak odczuwaliśmy zachwiania w aurze- pomiędzy końcem sierpnia, a ukorzenionym wrześniem. My- czyli dziadkowie i ja. Był to czas twórczego smutku. Od zawsze czułam, że data moich urodzin nie jest przypadkowa. Pierwszy dzień jesieni zazwyczaj kończy tę przyrodniczą rozterkę, jaką jest...
„Nad wodami” – Czy myślisz, że mogłabym poczuć się wolna?– Zaryzykowałbym, że jesteś wolna, Noe.– Czuję się spętana.– Przez kogo? Przez co?– Przez samą siebie. To chyba najgorsze z więzień; własne kraty żeber.– Więc masz na myśli ciało?– Wiesz, ja chyba wszystko już skrzyknęłam przeciwko sobie. Mówiłam to spokojnie, ale wewnątrz ledwie świszczała we mnie...
„Pszsz(czoły)” Pszczoły dręczyły głowę pana Jasia. Pracował w ogrodzie od świtu, a chustka chroniąca go przed słońcem, roztaczała zastanawiającą woń, której pszczoły namiętnie ulegały. Siedziałam w otwartym oknie i koiłam wzrok postacią leszczyny od samego czubka jej zielonej głowy, po miejsce, w którym wynurzała się pniem nad ziemię ogrodu. Śledziłam ten pszczeli, natrętny obłoczek i...
„poczuć (P)ismo nosem” – Jeśli z Twoich słów nie da się zbudować bezpiecznego domu, nie mów nic, Noe. – Z moich słów nie ulepisz nawet kubka do kawy, babciu. – To siedź cicho przed Bogiem, bo strasznie pleciesz. – Siedzę przed Tobą… – Nieprawda, zawsze siedzimy na klęczkach przed Bogiem, nie bluźnij! – Ja tylko...