Rozdział trzydziesty siódmy

„o świcie zadbaj, by pozory wstały razem z tobą” Wieczór po zakończonym szabasie był bardzo ciężki dla wdowy po wiejskim krawcu E.Często potrząsały nią duchy niepokoju i podszeptywały szorstkimi językami, że otchłań zbliżającej się nocy wyrwie jej wnętrzności. W ostateczności, niestety, nie chybiły wyrokom, bo pomimo miłych chwil u boku ogrodnika, noc dopadła ją bez...

Rozdział trzydziesty szósty

„zbyt ciemno wciąż przy zamku Książ” – Ej, nie rządź się moim nierządem, Zach! – zasugerowałam stanowczo, choć na rozcieńczonej już mocno irytacji. Pytał o moje relacje z mężczyznami. Nie zamierzałam odpowiadać. Szampan rozluźniał moją ściśniętą tożsamość i tak szczerze, to ledwie poczułam ukłucie złości, gdy zorientowałam się, że Zachary chce dotknąć murów, za którymi...

Rozdział trzydziesty piąty

„modląc się, zrzuć skórę z kolan” Zamek Książ niechętnie ustępował miejsca zmierzchowi. Usilnie walczył z nachodzącymi go cieniami, odciskając swoją obecność na nieboskłonie. Gdy pierwsze mroki odbierały mu barwy- uderzył w krajobraz wielką, ciemną bryłą z trzema wieżyczkami. Zdążyłam zaobserwować te zmagania, zanim włączono ogromne, sztuczne źródła światła u jego podnóży- mające go utrzymać na...

Rozdział trzydziesty czwarty

„Oj(-iom)” Znak ze strzałką wskazywał, które dokładnie „200 metrów” należy z tego miejsca przebyć, by dotrzeć do parkingu szpitalnego. Droga była wylana, więc mieliśmy gwarancję, że jadąc nią według wskazówek, osiągniemy cel. Zamyśliłam się nad tym. Tak wiele było- tylko w tej jednej chwili- wokół mnie możliwości pójścia te „200 metrów”: naprzód, wstecz, na wschód...

Rozdział trzydziesty trzeci

„Normaln(ość) kłuje w mostku” Drzwi do mamy były otwarte. Weszłam do salonu. Ciemny, znajomy. Wydychał mieszankę tytoniu i alkoholu. Przez chwilę poczułam się całkiem dobrze i przytuliłam się myślami do tej woni. W przyległej do salonu sypialence hałasował kołtun nieznanych mi głosów, ale przez ten krótki moment nie był stanie pozbawić mnie spokoju. Odcięłam słuch....

Rozdział trzydziesty drugi

„Z deszczu pod rynnę” – Po co się narażasz, Noe? -pytał Zach prowadząc auto czujnie, nie odrywając wzroku od przedniej szyby, nad którą niebo trzymało odkręcone upusty deszczu.– Wyrywając cię z łóżka miałem nadzieję na to, że po prostu pojedziemy, nie wiem, na Ślężę czy gdzieś…? Przecież cała rodzina huczy od wczoraj, że twoja mama…...

Rozdział trzydziesty pierwszy

„To nie ja byłam(z) Ewą!” Zamarzają mi stopy.Wiem to pomimo intensywnego snu. Pierzyna nie wystarcza, właściwie nie ma znaczenia. Nie wytwarza ciepła, nie dodaje chłodu.Jest mi obojętna.Pękata od ręcznie dartego pierza, a jednak…Niczym plakat reklamujący zimowe herbaty z goździkiem i imbirem- składa obietnicę rozgrzania, ale nie ma na nią realnego wpływu.Dobrze, że śpię- mówię sobie...

Rozdział trzydziesty

„Nie pociągaj za spust swoich ust!” – Musisz wiedzieć mała Noe- nauczała babcia- jeśli kochanek dostał od ciebie coś, czego wcześniej nie miał, to nigdy o tobie nie zapomni, ja ci gwarantuję! Zawsze wspomni na nadwyżkę, którą ci zawdzięcza i zatęskni! To może być nadwyżka duchowa, finansowa, emocjonalna…- wyliczała filozoficznie zaciągając się skręconym przed chwilą...

Rozdział dwudziesty dziewiąty

„tulona pierś, otwarta pięść” Nasze ulubione miejsce. Wyłom wolności, niezagospodarowane poletko podłogi, tuż za fortepianem. Jak myszka na skórze, w niewiadomym celu noszone na płaskich plecach pokoju. Ani tam postawić fotel, ani ułożyć książki, bo byłyby niedostępne dla dłoni w pośpiechu dnia…Jak obejść się z tym wycinkiem pokoju, które, niczym znamię, co to można z...

Rozdział dwudziesty ósmy

„na czas wejdź w las” W ciągu dwudziestu lat spożytego już życia, X. na przemian bywał w lesie lub tęsknił do niego. Jako mały chłopiec spędzał do szpiku leśne wakacje u dziadków na Podlasiu. Na długie popołudnia wyposażano go w grubo ciosane przez dziadka kanapki i termos z herbatą ziołową. Do tego plecak z notatnikiem...