Lecz się tylko rośliną rosnącą dziko…
„O świcie najesz się strachu, bo serce masz jak kurek na dachu!” Ciocia Mara nadal nawiedzała nas z uporem maniaka. Coraz częściej jednak korzystała z autobusu, toteż zachodziła na posesję oficjalną drogą i zjawiała się raczej późnymi popołudniami. Po wypełnieniu wszystkich obowiązków służbowych, przywdziana w coraz bardziej stonowane stroje- przypominała wczesny, zimowy wieczór. Zrezygnowała z...
„Słodka jest beza i czarne oczy, gdy los ku ruinie się toczy” Tego dnia niebo stacjonowało nad miasteczkiem w pełnym rynsztunku i gotowości. Dlatego też, gdy padł odgórny rozkaz, by zacisnąć pięści i wstrzymać opady śniegu- w mgnieniu oka zrobiło się przejrzyście i cicho.Mróz wyostrzył widoczność i podrasował kontury. Co wnikliwsi odnotowali, że wreszcie słyszą...
„Nie ufaj, serce jest dzikie. Wybiegnie ci kiedyś na drogę!” Pani Czesława potrafiła zamienić „kilka garści czegokolwiek” w najrozmaitsze dania i desery. Czego tylko dusza zapragnie! – jak mawiała swojemu poślubionemu do grobowej deski mężczyźnie, gdy ten domagał się czegoś ekstra po obiedzie.Warto zaznaczyć, że często mówiła to ochoczo, z pasją zabierając się do pitraszenia,...
„potop” Kochamy się w przestronnym łóżku, a zarazem na stole operacyjnym. Oboje wiemy już jak niebezpieczne bywa nieodpowiednie potraktowanie chorych narządów i nadużycie obolałych stawów. Noe pachnie czymś niespokojnym. To może być gniew.Śpi, ale jest gotowa do ataku. Napięte mięśnie nóg, zaciśnięte usta i pięści. Sięgam po nią mimo zmęczenia i bólu, nie obawiam się...
„Pokaż zegarze co się marzy Marze” Coś wyszarpuje mnie ze snu i wrzuca do niespokojnego łóżka. Szukam siebie gorączkowo, oddzielając cienie od półcieni wokół mojej głowy.Nie ma już bramy przed domem Morfeusza, za którą mogłabym się zatrzasnąć, by przechytrzyć rzeczywistość. Boleśnie zastaję siebie na jawie, w rozedrganym ciele. Zupełnie nieprzygotowana do świadomego istnienia. Zanim podniosę...
„Que Será, Será” Córka pani Czesławy nie była w stanie towarzyszyć swojemu świeżo upieczonemu mężowi w radosnym celebrowaniu zaślubin. Na ślubnym kobiercu oczywiście stanęła i przyrzekła co przyrzec powinna, ale z nosem na kwintę. Logicznym jest, że nie przespawszy dwóch nocy z rzędu- była nawiedzana przez liczne stany zrzędliwości. Wybaczała je sobie z marszu, nie...
„Nadzieja macochą gorzkich” Gdy M. zjawiła się w domu rodzinnym ponownie, po kilkunastu dniach nieobecności- przekraczała jego próg z wielkimi nadziejami. Tym razem czuła, że ma je w zasięgu ręki. Pozwalały się jej oglądać z niewielkiego dystansu- niczym nierozpakowane podarki, na otwarcie których czeka się w przyjemnej gorączce. Przez wszystkie wymuszone na sobie popołudnia spędzone...
„Więc teraz serca mam dwa, smutki dwa” Gdy tylko Sophie opuściła szpital, wyobraziłam sobie, że śnieg natychmiast równomiernie oprószył jej odświętną chustę, którą to tak starannie okalała swoje włosy. W mojej wizji szła teraz pospiesznie do samochodu pana Jasia w pierzastej czapie z chłodnych płatków. Przez większość drogi patrzyła na wyścig ścigających się przed jej...
„sklepik szpitalny, przypływ witalny” – O losie!!! Ten biedny, zakochany starzec dopiero teraz przedarł się przez tę śnieżycę! – Zach ze zmartwieniem zrelacjonował na głos to, co w tym momencie rozgrywało się przed nim na parkingu szpitala. Siedział już dobrych kilka minut w aucie, przeglądając się w pustce, która dopadła go znienacka i nie chciała...
„stare telefony dzwonią w przeszłość” Blanka z przyjaźnią otarła się o ciemną łydkę Zacharego. Na tle śniadej skóry, jej śnieżno-białe futerko prezentowało się jeszcze dumniej. Wizytówka zimy, pomyślał patrząc na nią. Kotka wskoczyła na kolana swojego pana dokładnie w chwili, gdy przestał zadręczać oporną tarczę „starszego niż świat” – aparatu telefonicznego. Aktualnie używany telefon, stał...