przebywać w ciemnych, lekko wilgotnych przestrzeniach
…między owadami…
– Halo, Majka! Jesteś?- krzyknęłam do słuchawki , niemal tak głośno, jak wrzeszczało we mnie napięcie. – No jestem, jestem- Maja zareagowała gdzieś zza snu.- Spałam jeszcze. Siedziałam do późna- tłumaczyła się i uspokajała, próbując powracać do realnego świata. Co tam?- zapytała, tłumiąc ziewanie. – Musiałam do kogoś zadzwonić, a Aureli jest teraz bardzo zajęty-...
Siedziały przy drodze i szeptały. Na dzikim rowie, odkształcając sobie wątłe uda. Pod ich długimi spódnicami, kępy traw, układały się w śliskie kołtuny. Pory roku, przenikały między kilka warstw kobiecych spódnic, noszonych, wydawałoby się, na okrągło. Staruszki pachniały wilgocią wczesnej wiosny. U progu jesieni, czuć było od nich też ukrop lata i robactwo lęgnące się...
Korzystając z okazji, Jowi wskrzesiła swoją komórkę. Zawisła teraz nad, rozbrzmiewającą kilkakrotnie, melodyjką. Drażnią mnie te sztuczne dźwięki, mające zwiastować nową wiadomość tekstową. Ucichło. Zatem spłynęły, co najmniej, cztery świeże komunikaty. Liczyłam. Zastygłam, przełykając ostatnią porcję ciasta. Mam wrażenie, że wszystko, co naszykowała pani Tamara, zjadłam sama. Jowi słuchała z zapartym tchem, gdy ta piękna kobieta...
Marta mawiała, że ludzie pochodzą od proroków, dlatego naturalnie potrzebują przepowiedni i ukrytych znaczeń. Coś w tym jest. Nagminnie wypatrujemy znaków na niebie. Chcemy wychwycić zapowiedź ocieplenia, albo ostrzeżenie przed wiatrem. Buszujemy w Internecie, szukając prognozy pogody na najbliższe dni. Mam znajomą, u której cały dzień, bez ustanku, gra w telewizorze TVN Meteo. Pomyślcie tylko. Na ciałach...
Jak wiecie, zmieniłam nazwisko. Z „Tabiś” na „Hen”- oświadczyła Tamara. Nie, nigdy nie miałam męża. W szkole podstawowej, byliśmy dziećmi pijaków. Gorszymi od innych. Nawet kiedy byłam nastolatką, nie dawałam sobie prawa do zakochania, jak to być powinno. Czułam się gorsza, odrażająca. Dopiero kiedy odnalazła się daleka ciocia, która wzięła nas do Zielonej Góry i...
Dawno się tak nie uśmiałam! Moja siostra miała fantastyczną, odlotową ciotkę! Czuję, że mogłyśmy mieć ją obie, wspólnie, gdyby… Zaczynam w głowie tworzyć układankę rodzinną, jak z „Mody na sukces”. Przyszywana ciocia, przyrodniej siostry, staje się też moja ciocią. We trzy spędzamy czas, tarzając się ze śmiechu, albo rozmawiając o rzeczach ważkich. To nie mogło...
Minęłyśmy znak „Smółkowo”. Jakaś potężna siła rozbiła mnie na milion kawałeczków i skleiła od nowa. Tak nagle, bez uprzedzenia. Poczułam, że składam się z tych samych elementów, ale ułożonych w nowych miejscach. Jestem sobą, ale w inny sposób. Jakbym miała serce w trochę innym miejscu, niż dotąd. Smółkowo. Wieś poniemiecka, która budowała mnie, jak wewnętrzny...
Gdyby ktoś, wczoraj rano powiedział, że najbliższą noc, spędzę w luksusowym motelu w Zielonej Górze, z Jowi, pochrapującą na łóżku obok, wysłałabym go do lekarza. Ostatnie kilkanaście godzin, to szaleństwo, któremu pewnie mogłam się oprzeć. Coś jednak pchało mnie do rozumowania Jowi, ku jej poruszeniu. W tym, co się w niej nagle zrodziło, była prawda....
– Może trochę przesadziłam, wciągając cię siłą do samochodu- zakomunikowałam mamie- ale, przyznaj, po numerze z ukrywaniem wizyty tego popaprańca, jesteś mi to winna. Zasugerowałam miną, że berło władzy trzymam ja. Rozumiem matczyny lęk o moje złamane serce, ale wolałabym wiedzieć, że Marek zerwał ze mną, za pośrednictwem rodziców. Idiota. Miałam nadzieję, że mama śledzi...
– Panie Aureliaszu, czy jak panu tam- Jowi krzyknęła z zaskoczenia dla samej siebie, bo wciąż była bardzo zaspana- nie znałam tej kobiety! Rozumie pan?! – Czyżby?- zapytał beznamiętnie, szpakowaty mężczyzna, nie wynurzając nosa z kilkudziesięciu, wertowanych wciąż od nowa, arkuszy papieru. Stałam tak od kilku minut, z dłońmi schowanymi w kieszonkach fartucha. Oparta o...