Lecz się tylko rośliną rosnącą dziko…
„Ewa- matka żyjących” Nie znałam Ewy. Mieszkała z chłopakiem na końcu korytarza, obok drugiej łazienki, tej z prysznicem. Rzadko zapuszczałam się tam. Mój pokój był blisko łazienki z wanną, co to miała okienko obok drzwi wejściowych. Dawało mi jakieś bezpieczeństwo. Światło? Możliwość ucieczki? Może po prostu dzięki niej widywałam mniej ludzi, nie musząc przechodząc przez...
„tru(p)” – Cieszę się, że wróciłaś do szkoły. Pewnie Ci lżej!- krzyknął na powitanie. X. czekał, aż stary zakon przerobiony na szkołę, wypuści mnie zza pilnie strzeżonej bramy. Przyglądał mi się przez chwilę nieruchomo, zanim podeszłam. – Wyjść stąd to jakiś koszmar. Chciałam zwolnić się z ostatniego tańca, ale zapomnij… – Nie szkodzi, od stacji...
„odci-s(y)k” Obudziłam się na kuchennej podłodze. Byłam pewna, że zaraz poczuję na sobie oddech śpiącego X. Ale z naprzeciwka podszedł tylko Ernesto, moja szalona kotka o męskim imieniu. Babcia zwykła twierdzić, że jeśli Ernesto coś faktycznie mówi w natłoku swoich nienaturalnych jazgotów, to na pewno nie jest to nic mądrego. A ja kochałam i nadal...
„ciii ało” Zajmowałam wtedy wschodnią część domu. Wszystkie moje okna wychodziły na pola uprawne i niewielkie polanki, których cielisty odcień przypominał mi wczesne, kobiece piersi. W moich oknach mieszkała przestrzeń. Jedynie z oddali można było dostrzec zwartą ścianę drzew. Umościł się tam lasek dzielący dwie niewielkie wsie i legendarny dom wampirzycy, którą straszono nas w...
„nie przy jaźni” Gdybyśmy spotkały się jako kilkuletnie dziewczynki, chciałabym o niej jak najszybciej zapomnieć. I zrobiłabym to.Wcześniej nasyciłabym się jej beztroską. Ale tylko po to, by sklasyfikować ją do któregoś z przewinień wobec mojego świata. Nie chciałabym i nie umiałabym z niej skorzystać. Jedyne co mogłabym zrobić wtedy dla siebie, to wyraźnie postawić AA....
„kto jest” – Chodźmy do kuchni- babcia zarządziła niepewnym X.- paluszek poleży w warstacie, odpocznie… Babciu, nie mów tak przy obcych- pomyślałam. To nie czas, ani człowiek na takie serdeczności.Czułam, że zawiesiła głos na „paluszku”, a potem, patrząc na mnie niby przypadkiem otoczyła mnie opieką swojego wzroku. Czułam go przez ociężałe nawet powieki. Prowadząc X....
„drugi świat” Klementyna dreptała swobodnie. Niewiele robiła sobie z tego, że jej kacze stopy łamały karki wilgotnej trawie podwórka. Świt przestawał być blady i nabierał rumianych kształtów. Zwłaszcza w okolicy ogrodowej huśtawki, gdzie jabłoń kwitła na różowo.Udomowiona ptaszyna czuła się coraz pewniej, wydeptując ścieżkę wzdłuż zielonego poletka. Poprzedniego dnia zapowiadali, że będzie to słoneczna, majowa...
„X” Czasem muszę sobie przypomnieć, że jestem zdolna do szaleństwa. A potem, by nie zginąć w jego płomieniu, próbuję pokochać szary papier i chodzę z codziennością za rękę. Jestem wtedy w stanie uwierzyć, że wytrwała powtarzalność jest moją bliźniaczką. Odpadają mi wilcze kły i zapach odurzającego jaśminu ulatuje mi spomiędzy rzęs.Wszystko to do czasu.Nie da...
Nie sądziłam, że kiedykolwiek będę tak spokojna, by nie opuścić przyjaciół, którzy kłamią. Nie przypuszczałam, że będzie mi ze sobą tak dobrze, by umieć przeżyć opuszczenie przez nich i ślepotę na moją bezradność. Nie spodziewałam się też niepokoju, który we mnie obudzą, a co za nim idzie- chęci zagłady samej siebie. Miłość ma w sobie...
Tutaj, gdzie dziś jestem wszystko mogłoby się zacząć. Ale czy mogęsobie przysiąc, że ta wolna przestrzeń na przyszłość, nie jestświadomością odchodzenia?