Weszłam do pustego, głuchego domu. Nie tylko on, ale cała Kowalówka wstrzymywała przy mnie oddech. Poczułam to, gdy tylko mignął mi znajomy płot pierwszego gospodarstwa. Każdy zna to dziwne uczucie, gdy zjawia się w pomieszczeniu, w którym wcześniej była o nim mowa. Powietrze dostaje nadciśnienia. Choć niby nic się nie dzieje. Zapada beznadziejne milczenie. Nie wnosi nic...
To zdecydowanie najdziwniejsze chwile mojego życia. Mogę powiedzieć to już dziś, choć mam nadzieję pożyć lat jeszcze, przynajmniej tyle samo co do tej pory. Maksymilian nie był tym, za kogo go uważałem. Rzecz jasna, opinia aktualna to zdecydowanie zaskoczenie In plus. O małżeństwie Kołodziej- Stróż, nie wspominam już nawet. Zakodowałem, że tak w mojej, jak...
Śni mi się szkoła. Jak zwykle, w ramach walki z nudą, gadam na lekcji matematyki. Paplam do koleżanki, jak opętana. Śmiejemy się, dokładnie tak, jak za dawnych lat. I zgodnie ze zwyczajem, ponoszę konsekwencje za nieszczęśliwie zakurzoną cnotę belferki. Jak śmiem śmiać się z pierdółek, dla poprawienia nastroju?!Moja rozbuchana młodość jest zbrodnią. Dostaję więc karę....
– Myślisz, że dlaczego wtedy rano wparowałam do Ciebie o nieludzkiej porze? Naprawdę uwierzyłaś, że wstrząsnęła mną śmierć nieznanej nikomu kobiety z „Leśnego Zacisza”?- płakała Majka. – Jesteś porąbana! Więc JASNE, że uwierzyłam!- odparowałam jej. – Chciałam ciiii wtedy wszystko powiedzieć, ale dostałam ostrzeżenie od twojej mamyyyyy, żebyyyy nieeeee mówić- jęczała. Napisałam ci w mailu...
-Nooo, bał się baby, mówię wam, proszę ja was. Normalnie się bał, jak diabeł święconej wody. Ino z oczysk jej schodził! – Jest pan świadomy, jak ważna jest ta rozmowa?- zapytałem sołtysa, nie mogąc ukryć błogości, po przełknięciu najpyszniejszej herbaty w swoim życiu. Jak miło, pomyślałem. Poniemiecki, prawdziwy, wiejski i użyteczny dom. Bez wielkiego salonu, który...
Sołtys Kowalówki mieszka w typowym, według Maksymiliana, domku wiejskiego sołtysa. Nie wiem do teraz, skąd takie przekonanie w ustach kolegi. Mogę jednak o czymś nie wiedzieć, rzecz jasna. Przechodząc do rzeczy, chcę wam uprzejmie donieść, że człowiek ten, a dokładnie Janusz Szambeliński, urodzony w roku czterdziestym dziewiątym, syn Jana i Anny, to postać tragiczna, ale na...
Moja cudowna mama. Zawsze mogę na niej polegać. Dlaczego tak uważam? Bo jest niewzruszona, opanowana, mądra i wrażliwa. Powtarzam to sobie w myślach, leżąc na łóżku, jak kawałek padliny. Czuję swój dziwny oddech i zapach zestresowanego ciała. Żeby dać upust wewnętrznej rozmowie; każdą, wyliczaną cechę mamy, pokazuję sobie na palcach dłoni, którą przysłaniam oczy: Niewzruszona,...
Około siedemdziesięcioletnia kobieta, Maria Kołodziej, której szczegółowe dane, załączę do raportu ostatecznego, odmówiła dalszych zeznań. Dzień po pierwszym, próbnym przesłuchaniu jej w szpitalu, do którego trafiła z diagnozą stanu przedzawałowego, zjawił się nie byle jaki- prawnik, reprezentujący ją i mający wszelkie plenipotencje w jej sprawach. Fakt ten, oraz mocne zaświadczenie lekarza prowadzącego i ordynatora kardiologii,...
– Pani Mario- wyznał znienacka i zupełnie po ludzku, pies gończy – Jestem tu, żeby panią zrozumieć- oświadczył łzawo i chwycił panią Marię za dłoń. Wyrwała się. Wszyscy się zmieszaliśmy. Ja, wydało mi się, najbardziej. Próbowałem na nich spojrzeć tak, jak gdybym żadnego z nich nie znał. Jak gdyby Maksymilian nie był maskotką naszego wydziału dochodzeniowo-...
– Halo, Majka! Jesteś?- krzyknęłam do słuchawki , niemal tak głośno, jak wrzeszczało we mnie napięcie. – No jestem, jestem- Maja zareagowała gdzieś zza snu.- Spałam jeszcze. Siedziałam do późna- tłumaczyła się i uspokajała, próbując powracać do realnego świata. Co tam?- zapytała, tłumiąc ziewanie. – Musiałam do kogoś zadzwonić, a Aureli jest teraz bardzo zajęty-...